asia@pasya.pl | +48 796 092 103

asia@pasya.pl | +48 796 092 103

Podróż mojego życia: INDIE

Diksha, Panchakarma, Sari, Klinika Ajurwedyjska Jivagram

Właśnie odbyłam jedną z najważniejszych podróży mojego życia – kierunek Indie !!!


Dużo wątków chciałabym poruszyć, opowiedzieć różne ciekawe historie, ale skupię się na kilku, które czuję, że Was zainteresują.



Cel mojej podróży był wyklarowany już w styczniu 2025r.

Chciałam spotkać się z Babajim Satyanarayana Dasa w ashramie we Vrindavan i przyjąć święcenia na ścieżce Bhakti. O niczym innym nie marzyłam w tym czasie. Wszystko zostało zapisane w moim kosmogramie i przewidziane przez wedyjskiego astrologa Arjuna Chakraborty, który w grudniu 2024r podczas konsultacji przepowiedział moje spotkanie ze starszym mędrcem, wspaniałym Oświeconym Guru, który poprowadzi mnie na ścieżce bhakti – miłości i oddania dla Boga. To marzenie ziściło się pomimo przeciwności losu. Spotkanie wydawało się być niemożliwe do zrealizowania w tym czasie, ale jak mówi mój Mistrz Sri Swami Vivekananda: jeśli potrzeba jest klarowna to Wszechświat nam sprzyja i pomaga w realizacji planów. Stało się, wstąpiłam oficjalnie na drogę Bhakti Yogi.

W międzyczasie okoliczności się pozmieniały i życie przyniosło nowe możliwości – zostałam poproszona o pomoc w organizacji wyjazdu dla grupy lecącej do kliniki Jivagram w Faribadab na zaawansowany kurs dla terapeutów ajurwedyjskich. Koordynowanie grupy przyniosło mi wiele radości i satysfakcji, pomogło wyrobić wiele cennych kontaktów i zdobyć nowe doświadczenie.

Oprócz przyjęcia dikshy od Babajiego, zdobywania ajurwedyjskiej wiedzy od wspaniałych lekarzy w klinice Jivagram, przeszłam także 10-dniową panchakarmę, o której chcę Wam opowiedzieć.

Czym jest Panchakarma ???

To tradycyjna, ajurwedyjska terapia oczyszczania i regeneracji organizmu, która w tłumaczeniu oznacza „pięć działań”. Jest to wieloetapowy proces oparty na pięciu głównych procedurach: Vamana (terapeutyczne wymioty), Virechana (terapeutyczna biegunka), Basti (lewatywy), Nasya (oczyszczanie nosa) oraz Raktamokshana (oczyszczanie krwi). Celem terapii jest usunięcie toksyn, przywrócenie równowagi energetycznej (dosz) w ciele i umyśle oraz wzmocnienie naturalnych zdolności samoleczenia organizmu. 



Terapia odbyła się pod kontrolą wspaniałego ajurwedyjskiego lekarza, który po dogłębnej konsultacji dobrał odpowiednie zabiegi, m.in abhyanga + Sweda (sauna parowa), udvartana (masaż ziołami w proszku), shirodhara, nasya, sneta basti (wlewy) i netra vasti (tharpana).



Jako, że w moim Prakriti (pierwotnej naturze) dominuje Vata, weszłam także w okres życia 45+ w którym rządzi element powietrza, diagnoza była dość oczywista: królowa Dosz rozhulała się po całym ciele i spowodowała następujące dolegliwości: problemy z trawieniem, bóle brzucha w obrębie jelit, liczne nietolerancje pokarmowe, zimno w ciele, obniżoną wchłanialność niezbędnych witamin i minerałów, ogólny natłok myśli.

Przez 10- dni przechodziłam codziennie 5-6 zabiegów, czasem dodatkowo jeszcze np. Nasya by zmniejszyć dolegliwości związane z alergią na kurz i roztocza oraz Netra Vasti na zespół suchego oka, która polega na kąpieli oczu w ciepłym, klarowanym maśle ghee. Zabieg ten ma na celu łagodzenie zmęczenia, poprawę wzroku i nawilżenie oczu, a także działa relaksująco i może pomóc w redukcji zmarszczek.

Zabiegi przeszłam bezproblemowo, nie zauważyłam żadnych skutków ubocznych, raczej same korzyści. Największym fenomenem jaki odkryłam były wlewy olejowe (doodbytnicze), które okazały się zbawienne dla codziennych wypróżnień i ogólnego wewnętrznego nawilżenia przewodu pokarmowego. 



Który zabieg był najprzyjemniejszy?

Zdecydowanie Shirodhara na głowę – idealny dla każdej Vaty !!!

Polega na powolnym i ciągłym polewaniu czoła, w szczególności obszaru między brwiami zwanego „trzecim okiem”, ciepłym leczniczym olejem, zaraz po wykonywany jest masaż głowy, karku i ramion, głowa zawijana jest w turban, by utrzymać ciepło. Zabieg ma na celu wprowadzenie w stan głębokiego relaksu, redukcję stresu, uspokojenie układu nerwowego oraz poprawę snu, koncentracji i ogólnego samopoczucia.

W międzyczasie odbywały się konsultacje, zabiegi były omawiane i w razie potrzeb zmieniane.


Efekt końcowy ???


Doktor był bardzo zadowolony, z rozszalałej Vaty pozostały tylko wspomnienia, stan został określony jako łagodny i zrównoważony :)



Jak się czułam po panchakarmie ?

Spokojna, odżywiona, szczęśliwa, w równowadze psychofizycznej.

Co się dzieje po zakończniu takiej głębokiej terapii ?


Lekarz przepisuje niezbędne zioła do dalszej profilaktyki zdrowia i omawia ogólne zalecenia.

Panchakarma to nie tylko oczyszczanie dla osób chorych, ale także zdrowych, które chcą zresetować cały system, powrócić do równowagi na poziomie ciała i umysłu. 
Polecam każdemu poddanie się panchakarmie choćby raz w życiu, ale tylko i wyłącznie w Indiach pod kontrolą lekarzy. Konsultanci nie posiadają takich kwalifikacji. Terapia wymaga ogromnej wiedzy medycznej oraz doświadczenia.

Ile powinna trwać terapia Panchakarmy?

To zależy od indywidualnego przypadku, dolegliwości. 
U mnie zaledwie 10-dni wystarczyło by wrócić do harmonii, ale to zdecydowane minimum dla osób ogólnie zdrowych, świadomych, oczyszczających się regularnie.
 Najczęściej panchakarma trwa 2-4 tygodnie. Znam przypadki osób, które wyleczyły np ostry stan boreliozy w miesiąc. Warto odbyć najpierw konsultację, by zobaczyć, czy kwalifikujemy się w ogóle na panchakarmę.

W razie pytań piszcie, postaram się odpowiedzieć na wszelkie wątpliwości i pokierować dalej.



Czego jeszcze możesz spodziewać się w klinice Jivagram ?

Sattvicznego jedzenia przygotowanego z miłością ze świeżych warzyw, owoców i ziół, które rosną w ogrodzie Jivagram. Także mleko pozyskiwane jest od krów, które pasą się na terenie kliniki.

Dla wszystkich pacjentów oraz osób uczących się w klinice odbywają się codzienne praktyki medytacji, jogi, nauka technik oddechowych oraz wieczorne kirtany, jako część muzykoterapii.

Można skorzystać także z zajęć arteterapeutycznych z gliną i wykonać różne naczynia. Najważniejszy jest tutaj twórczy proces z naciskiem na koncentrację uwagi, kiedy wzrok skierowany jest na kręcące się koło gancarskie.

Dla mnie poranki były najprzyjemniejszą porą dnia, kiedy grupa jeszcze smacznie spała ja udawałam się na spacer po ogrodzie i po ścieżce do refleksologii. Potem zbierałam świeże kwiaty i zanosiłam je do świątyni Radha Krishny, gdzie odbywały się obrządki mszalne. Następnie podążałam za Braminem na ceremonię ognia – Homa. Jestem ogromną fanką wszelkich tradycji hinduistycznych. Czuję, że są częścią mnie od zawsze: modlitwa, kontemplacja, śpiew, taniec i medytacja.

W sumie spędziłam 14 dni w Indiach, prawie 2 tygodnie w klinice na studiowaniu i oczyszczaniu, ale udało się także znaleźć czas na zakupy w okolicznych sklepach i tradycyjnych rynkach oraz odbyć wycieczkę do Delhi, by zwiedzić świątynię Lakshmi Temple oraz stare dzielnice muzułmańskie. Przejażdżka rikszą pomogła przenieść się w XVI wieczne klimaty… to było ciekawe doświadczenie, choć dla mnie męczące, za dużo ludzi, hałasu, smogu… energia była dość ciężka w tych miejscach, historia także przygnębiająca… dzieci żebrzące na ulicach, 10 letnie dziewczynki-sieroty zarabiające na prostytucji, kradzież na porządku dziennym…
To ta ciemna strona Indii, o której także warto wspomnieć.

Indie mają wiele twarzy i odcieni, od tych mrocznych i ciężkich po kolorowe i słoneczne barwy.
 Dla mnie smakują trochę jak Marmite, albo je pokochasz od pierwszego kęsa, spojrzenia, albo znienawidzisz i nigdy więcej nie wrócisz. Kiedy patrzysz fizycznymi oczami to zobaczysz smród, brud i ubóstwo, ale kiedy spojrzysz sercem to poczujesz tak silną energię światła i duchowy wymiar, którego nie doświadczysz nigdzie indziej na świecie. Ciężko zrozumieć jak funkcjonuje ten świat pełen chaosu i sprzeczności, ale ludzie są tam szczęśliwi i uśmiechnięci. Wszystko płynie własnym rytmem, nic do końca nie zaplanowane, a jednak wszystko działa i zostaje sfinalizowane.



Czy Indie są dla każdego?


Zdecydowanie NIE !!!



Osoby kontrolujące, trzymające się planu dnia i jakiegoś schematu w głowie będą zawsze niezadowolone, bo tu trzeba się poddać i pozwolić życiu się wydarzać.



Dla osób kochających zmiany i płynność to będzie raj, gdzie nic nie da się kontrolować.


Kobieca energia zdecydowanie dominuje w tym kraju pełnym sprzeczności i różnorodności.



Ja odnajduję się tu jak ryba w wodzie.
Indie to mój dom, tu są moje korzenie, do których chcę wracać regularnie.

Mam coraz więcej zapytań o podróż do Indii, czy będę takową organizować ???



Czuję, że polecimy i to nie raz 🙂



Ale potrzebuję czasu by wyklarować swoje potrzeby, by przedstawić “konkretne” warunki grupie, ponieważ nie chcę by ktoś był rozczarowany. Nie interesują mnie wycieczki z przewodnikiem, zwiedzanie turystycznych atrakcji, restrykcyjny plan dnia zaplanowany co do minuty. 
Jeśli tego szukasz to najlepiej kontaktuj się z biurem podróży, oni z chęcią ułożą Ci taki wyjazd.



Interesują mnie Indie jako miejsce duchowego rozwoju, wyjazdy do aszramów, spotkania z oświeconymi Mistrzami, odwiedzanie świętych miejsc, gdzie zakwaterowanie i warunki są minimalistyczne. Uczestniczenie w modlitwach, medytacjach, obrządkach hinduistycznych, zanużanie się w kulturze, integracja z lokalsami, studiowanie shastr, pism wedyjskich.

 Wiem także, że potrzeba oczyszczania ciała i umysłu jest bardzo ważna, dlatego chciałabym zabrać Was do kliniki Jivagram na panchakramę, bo odnajduję w niej ogromną wartość. Taki restart przynajmniej raz na kilka lat byłby wspaniałym pomysłem. 

Psychologia wedyjska także jest dla mnie ważna i warta studiowania, taki kierunek też chciałabym obrać.

 Jest tego sporo i czuję, że wiele wątków potrzebuje się we mnie poukładać.



Na razie zachęcam do poczytania i poczucia tego o czym piszę. Mnie od dziecka ciągnęło w hinduskie klimaty, czułam, że moja dusza tam wędrowała, żyła w tym miejscu na Ziemi. Przekonałam się tyko, że Indie to mój dom, do którego chcę wracać i ładować baterie, zanużać się w wedyjskiej kulturze, zgłębiać Sanatana Dharmę, by dzielić się tym co wartościowe, piękne i duchowe tutaj w Polsce.



Od dziecka wyobrażałam sobie siebie jako hinduską boginię, nosiłam długie sukienki, dyndające kolczyki i szyfonowe chusty na głowie. Spełniłam jedno ze swoich marzeń i zakupiłam pierwsze sari, na pewno nie ostatnie 😉

Wdzięczna jestem za to całe doświadczenie.



Dziękuję każdemu z osobna za ciepłe przyjęcie w klinice Jivagram, za uśmiech, spokój umysłu, brak pośpiechu, otwarte serca, sattwiczne jedzenie, proces oczyszczania, codzienną modlitwę w świątyni, terapię homa, wiedzę jogiczną, ajurwedyjską i energię Babajiego, która promieniuje i rozświetla całą przestrzeń JIVY.



Moc miłości i światła dla wszystkich 



Haribol


Divita 



PODAJ DALEJ: