Bardzo wartościowy tekst napisała dziś Malwina Stach, którą sobie bardzo cenię, a przyznam szczerze, że nie znajduję zbyt wielu autorytetów w świecie polskiej duchowości. Zainspirował mnie, by się podzielić pewnymi doświadczeniami i refleksjami.
” Są tacy, którym będzie niewygodnie, gdy zaczniesz wyrażać granice, Pozwól im.
Inni będą Cię osądzać, gdy będziesz żyć w zgodzie z wartościami, które kwestionują ich styl życia. Pozwól im.
Jeszcze inni będą próbować niszczyć Twój wizerunek, gdy Twoja klarowność będzie demaskować ich manipulacje, Pozwól im.
Będziesz odrzucany z miejsc, gdzie to kim jesteś zagraża demaskacji strategii, które do tej pory uchodziły na sucho. Pozwól im.
Będziesz oceniany po wyglądzie, po tym, co nosisz, co mówisz, z kim się zadajesz, gdzie występujesz. Pozwól im.
Będziesz wyszydzany za Twoje wybory, gdy projekcje na Twój temat będą wygodniejsze, niż patrzenie we własne kompleksy. Pozwól im.
Będą Ci mówić kim masz być, co robić, jak żyć. Pozwól im.
Nauczyliśmy się kurczyć, aby się dopasować do narracji innych ludzi.
Tłumimy swój potencjał z lęku przed ostracyzmem i osądzeniem.
Z obawy o utratę przynależności do grupy, rozmywamy się i powoli gaśniemy.
Ufam, że dzieląc się swoim darem/talentem, czy to w miejscach alternatywnych czy mainstreamowych, wnosisz swoją autentyczną moc, swoje kompetencje.
Choć możesz być wrzucany do jednego worka z tymi, którzy pracują inaczej niż Ty, Twoja praca obroni się sama, swoją skutecznością.
Dlatego, Pozwól im i rób swoje.
POZWÓL SOBIE I RÓB SWOJE! ” – Malwina Stach
Odkąd pamiętam nie mogłam się nigdzie wpasować z tym co robię, jak myślę i w co wierzę. Czułam się i byłam nazywana outsiderką.

Wiele lat poszukiwałam swoich korzeni, swojego rdzenia z którego płynie pewna prastara mądrość, która jest mi znana od zawsze.
Nie mogłam jej odnaleźć mieszkając w UK, także w Polsce nie czułam tego czegoś… Kilkanaście lat głębokiej pracy nad sobą, ciągłego tworzenia i poszukiwania, doświadczania stanów przygnębienia, zwątpienia, życia w miejscu z którym nigdy nie czułam rezonansu oraz głęboki ból egzystencjonalny, w końcu doprowadziły mnie do rozpoznania tego, czego szukałam przez całe życie.
Wytłumaczył mi to Dr Partap na jednym wykładzie ajurwedyjskim o duchowości. Powiedział, że możesz mieć w życiu wszystko: wspaniały dom, rodzinę, cudownego męża, wymarzoną pracę, pieniądze, a i tak nie zaznasz poczucia spełnienia.
Dlaczego?
bo Twoja dusza jest głodna.
Ona tęskni za Absolutem, tak bardzo pragnie połączyć się z duszą najwyższą, czyli z Bogiem, inaczej nie zazna poczucia szczęścia i spokoju.
I tak się stało, że w momencie największego doła, kiedy płakałam już dosłownie każdego dnia, poprosiłam Boga, by mnie zabrał z tego świata, albo objawił mi cel mojej egzystencji, bo nie mogłam tak dalej żyć, przebudzilam się. Miałam wszystko, ale nie potrafiłam się tym cieszyć, płakałam i tęskniłam nie wiedząc za czym…
I tak pewno dnia w grudniu 2016r siedząc kilka godzin przed lustrem w świadomym oddechu, zalana łzami weszłam po raz pierwszy w głęboki stan medytacyjny…. i się przebudziłam… To wtedy po raz pierwszy zobaczyłam swoją aurę, energię w postaci różnych kolorów wokół siebie, wtedy zrozumiałam że świat jest wielowymiarowy. Przepłynęła przeze mnie fala energetycznych wyładowań. To orgazmiczne doświadczenie elektrycznych prądów płynących po kręgosłupie do góry i w dół trwało kilka godzin… łzy ciekły litrami, a ja siedziałam w miejscu jakby zamrożona, niby w ciele, a jednak poza nim. To wówczas spłynęły do mnie wszystkie odpowiedzi na dręczące pytania i zmienił się całkowicie poziom świadomości. Byłam w takim odmiennym stanie jeszcze przez kilka miesięcy.
Dostałam wówczas taki przekaz:
“Jeśli jesteś już wypełniona po brzegi, to możesz zacząć dzielić się z innymi”.

Faktycznie czułam się pełna, miałam w życiu wszystko czego pragnęłam, zaspokojone potrzeby materialne, psychiczne, emocjonalne, tylko brakowało tego jednego puzzla do całej układanki. Aspekt duchowy był niezaspokojony, pomimo, iż moja relacja z Bogiem była od zawsze bardzo głęboka, to chciałam poczuć go jeszcze mocniej, zrozumieć skąd pochodzę i dokąd zmierzam.
Nigdy nie odnalazłam żadnych odpowiedzi w Kościele Katolickim, nikt mi nie wytłumaczył kim jestem i jaki jest cel mojej egzystencji, jaka jest misja mojej duszy. Dopiero podczas zgłębiania wiedzy wedyjskiej zobaczyłam, że tam jest wszystko czego poszukiwałam. W starożytnych Wedach znalazłam odpowiedzi na każdy temat. Na początku zaczęłam szukać informacji w internecie, dowiedziałam się czym jest “spiritual awakening” – przebudzenie duchowe.
Po latach znalazłam nauczycieli, którzy wytłumaczyli co się dokładnie wydarzyło podczas tego mistycznego dnia, że energia kundalini się przebudziła i podniosła. Te doświadczenie powtórzyło się jeszcze kilka razy, ale już subtelniej.
….
Dlaczego poczułam by się tym podzielić?
Bo wielu ludzi się teraz budzi, jest pogubionych i szuka pomocy.
Ja na początku swojego rozwoju nie miałam żadnych nauczycieli ani przewodników, do wszystkiego dochodziłam sama, doświadczałam na własnej skórze. Dopiero po latach dowiedziałam się, że to wszystko ma swoje nazwy i zrozumiałam dlaczego mi się to przydarzyło.
Teraz jest niby łatwiej o wiedzę duchową bo jest ogólnie dostępna, ale jest w tym także pułapka, że można się zagubić w nadmiarze informacji i natrafić na szarlatanów, którzy za pieniądze wmówią Ci wszystko.
Warto być uważnym, sprawdzać, kto i jak naucza, z jakich przekazów korzysta, czy jego energia jest czysta. Nauki powinny płynąć ze Źródła. Da się to poczuć, ale czasem trzeba prześledzić życiorys “Guru” i sprawdzić czy jest Mistrzem samozrealizowanym. Tak mi kiedyś podpowiedział cudowny człowiek – mnich, powiedział: jeśli chcesz wiedzieć , czy dana ścieżka jest prawa, czy doprowadzi Cię np do oświecenia, to zapytaj i sprawdź, czy twórca tej metody sam się oświecił i zrealizował. Jeśli nie, to znaczy, że te nauki nie działają.
Nie chodzi tu tylko o mistrzów samozrealizowanych, bo jest ich niewielu na świecie, ale o normalnych nauczycieli, współczesnych coachów, mentorów itp.
Skąd wiedzieć, że głoszą prawdę ???
Sprawdź, czy są świadectwem tego czego nauczają.
Np Jeśli, ktoś naucza o relacjach, a jest po kilku rozwodach, wymienia się energią seksualną z różnymi partnerami, to ciężko tu mówić o czystym przekazie i byciu wiarygodnym.
Albo modna teraz aktywacja energii kundalini, jeśli ktoś Ci ją proponuje to też warto się zastanowić, czy naprawdę chcemy by ktokolwiek ingerował w nasze pole energetyczne? Ta energia jest święta i nikt nie ma prawa jej dotykać, uruchamiać. Ona sama się aktywuje jak przyjdzie gotowość i kanały będą oczyszczone. To bardzo delikatna strefa do której nie wpuszczamy osób z zewnątrz.
Jeśli szukasz prawych nauczycieli, przewodników to bądź uważny, ostrożny, słuchaj, sprawdzaj. Ostatnio wyrastają jak grzyby po deszczu
każdy teraz jest specjalistą od wszystkiego, często bez żadnego doświadczenia czy niezbędnej wiedzy, wieloletniej edukacji.
Weekendowe szkolenia na prawdę nie dają prawa by kogokolwiek terapeutyzować i pouczać, tym bardziej szkolić.
Ja w wiedzy wedyjskiej odnalazłam odpowiedzi na wszelakie pytania. Tę mądrość czerpię z przekazów od samozrealizowanych Mistrzów, albo od lekarzy ajurwedyjskich z Indii, którzy także bazują na wiedzy z ksiąg wedyjskich. Rozpoznasz prawdziwego Guru od razu, nigdy nie poda się za oświeconego, ani Mistrza
przy takiej istocie będziesz odczuwać niemiłosierną błogość, spokój i czystą energię miłości. Nie spotkałam takich osób w Polsce, ale nie wykluczam, że jest to możliwe.
Zachęcam, by podążać własną ścieżką, sprawdzać i testować na sobie.
Jaką ścieżkę wybrać ?
Taką która rezonuje z Twoją duszą, on wie czego szuka i potrzebuje.
Nie dowiesz się tego jeśli ślepo podążasz za kimś innym lub ktoś narzuca Ci swoje poglądy, wiarę itd
Ścieżki duchowe są różne, ale prowadzą do tego samego rozpoznania, do połączenia z Absolutem.
Ja, choć kreatywne powietrzna Vata kochającą wszystkich wokoło, jestem ufna, ale jednak zawsze byłam ostrożna. Mam wyczucie energii innych ludzi, często czuję jakim są dźwiękiem, nawet widzę ich jako kolor, określoną wibrację. Nigdy nie wplątałam się w żadną sektę, czy fałszywego guru.
A znam sporo takich przypadków, zwłaszcza na ścieżce jogi, tam też nie brakuje przebierańców.
Kroczcie swoimi drogami, nawet jeśli są trudne i kręte i nikt ich nie rozumie. Moja również nie pasowała do wielu schematów myślowych, zwłaszcza ludzi z Polski o konserwatywnych poglądach. Do dziś nie każdy rozumie o czym mówię
np dlaczego relacja z Bogiem jest dla mnie tak bardzo ważna, przecież nie jestem związana z kościołem, a tak dużo mówię o tej relacji ??? Nie będę dziś o tym pisać, bo to bardzo głęboki temat, który poruszam gł z osobami duchownymi, które rozumieją o czym mówię.
Pamiętaj, że prawdziwa wiedza duchowa nic nie kosztuje. Tak, za naukę się płaci, np nauka gry na harmonium, ale przekazy od wielkich Mistrzów są darmowe. Czasem pełnimy karma jogę, sevę, służbę dla innych, by było wyrównanie energetyczne.
Czasem takim wyrównaniem są wolne datki, w postaci donacji, ale nie są to kwoty rzędu 1111zlza godzinną sesje. Jeśli ktoś Ci proponuje takie stawki to się zatrzymaj i zastanów, czy tego szukasz i potrzebujesz ???
Puenta jest taka, by robić swoje, wzrastać w swoim tempie, nie próbować się wpasować we współczesne kanony samorozwoju np bycia liderką, mówcą czy mentorką, bo to się dobrze sprzedaje, a nie koniecznie jest zgodne z Twoją naturą.
Bądź sobą i szukaj swojej drogi. W duchowości jeden poczuje drogę Chrystusa, inny Buddy, a jeszcze inny miłość Kryszny. Być może jesteś z tych co nie potrzebują ubierać Boga w żadną formę, nazywają go Naturą, Inteligencją, Wszechświatem i to też jest ok. Wyjdź z podziałów na lepsze i gorsze, na moje i Twoje, zobacz piękno w różnorodności.
Pamiętaj, że naszym celem jest być szczęśliwym.
Świeć swoim blaskiem, nawet gdy innych razi to w oczy ![]()
![]()
![]()
To przesłanie do wszystkich niepoprawnych optymistów takich jak ja, którzy być może wkurzają innych swoją radością życia
Człowieku, Ty też możesz byś szczęśliwy !!!
A jak Cię krytykują, oceniają, obgadują za plecami, zazdroszczą to pozwól im na to. Uśmiechnij się do siebie i pomyśl, że musisz robić coś dobrego i wyjątkowego skoro kierują swoją energię i uwagę na Ciebie ![]()
Tak mi kiedyś powiedział moja ukochana profesor Wendy Moody na studiach ASP. Jedni podążają za tłumem i kraczą jak inne wrony, a inni wyznaczają własne ścieżki i podążają za sercem ![]()
Namaste ![]()
Divita ![]()