Nie pokazuję zdjęć. Pokazuję prawdziwe życie
O autentyczności, bliskości i o tym, czym naprawdę jest dla mnie joga 
Żyjemy w czasach, w których coraz trudniej odróżnić to, co prawdziwe, od tego, co zostało wykreowane. Filtry, sztuczna inteligencja, idealnie wyreżyserowane kadry i obrazy, które nigdy nie wydarzyły się naprawdę, coraz częściej zastępują autentyczne doświadczenie.
Paradoksalnie, im więcej mamy możliwości kontaktu, tym bardziej oddalamy się od siebie. Rozmawiamy przez ekrany. Wysyłamy emotikony zamiast uścisków. Mamy setki znajomych w mediach społecznościowych, a coraz mniej prawdziwych spotkań.
Dlatego właśnie tak bardzo cenię prawdziwe fotografie i wydarzenia w realu.

Nie publikuję zdjęć po to, by pokazać „idealne warsztaty”. Pokazuję ludzi. Prawdziwych ludzi. Ich śmiech, wzruszenie, zachwyt, skupienie, łzy, czułość, radość i bliskość. Emocje, których nie da się zaprogramować ani wygenerować.
Szczególnie poruszają mnie zdjęcia takie jak te.
Ludzie przytulający się, śmiejący, siedzący obok siebie, czujący się na tyle bezpiecznie, by po prostu być. Bez masek. Bez udawania. Bez potrzeby wyglądania perfekcyjnie.
To nie jest poza do aparatu.
To jest życie.
To jest chwila, która wydarzyła się naprawdę.
To jest zaufanie.
To jest wspólnota.
To jest człowiek.


Takie momenty nie powstają dlatego, że ktoś powiedział: „Uśmiechnijcie się do zdjęcia.” One rodzą się wtedy, gdy między ludźmi pojawia się poczucie bezpieczeństwa. Gdy grupa przestaje być zbiorem obcych osób, a staje się wspólnotą. Gdy można śmiać się do łez, wzruszyć, przytulić drugiego człowieka i nie czuć, że trzeba się z tego tłumaczyć.
I właśnie o tym są moje zdjęcia.
Nie o wydarzeniu.
Nie o reklamie.
Ale o człowieku.
To nie jest przypadek. To jest intencja.
Od lat marzyłam o czymś więcej niż sali pełnej osób wykonujących asany.
Marzyłam o miejscu, w którym ludzie poczują się bezpiecznie.
Mają przestrzeń na wolną ekspresję.
Mogą się wyrażać poprzez ciało, sztukę, muzykę.
Gdzie nie muszą nikogo udawać.
Gdzie można śmiać się do łez, płakać bez wstydu.
Gdzie można przytulić drugiego człowieka i poczuć, że nie jest się samemu.
Gdzie z czasem obcy ludzie stają się przyjaciółmi.
Gdzie rodzi się zaufanie.
Gdzie można poczuć, że jest się częścią czegoś większego.
Dla mnie właśnie to jest joga – UNITY
Nie sport. Nie fitness. Nie rywalizacja.
Nie coraz trudniejsze asany.
Ale powrót do człowieczeństwa.
Powrót do serca.
Powrót do relacji.



Bo słowo joga wywodzi się z sanskryckiego rdzenia „yuj”, który oznacza łączyć, jednoczyć, scalać.
Łączyć ciało z umysłem z sercem i z całym Wszechświatem.
Człowieka z jego prawdziwą naturą.
Ale również… człowieka z drugim człowiekiem.
Czuję, że właśnie tego najbardziej nam dziś brakuje.
Prawdziwych spotkań.
Obecności.
Czułości.
Życzliwości.
Bycia razem.
Nie obok siebie, ale w jedności i przepływie.
W moim odczuciu właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa praktyka jogi, w samorozwoju, poszerzaniu samoświadomości, w energii, którą się wymieniamy, w połączeniach, które razem tworzymy, w lustrach, którymi dla siebie jesteśmy i możemy się przejrzeć.
Nie wtedy, gdy uda nam się wykonać trudną pozycję.
Ale wtedy, gdy odważymy się być autentyczni, pokorni i otwarci na zmianę.
Kiedy zdejmujemy maski.
Kiedy pozwalamy sobie śmiać się, płakać, wzruszać i być sobą.
Kiedy uczymy się patrzeć na siebie z większą łagodnością.
Kiedy uczymy się przyjmować drugiego człowieka takim, jaki jest.
Kiedy rozumiemy, że dzięki różnorodności doświadczamy życia.
To jest joga, którą chcę szerzyć.
Nie tylko na macie.
Przede wszystkim w życiu.
Bo joga nie kończy się po zakończeniu zajęć.
Ona zaczyna się wtedy, gdy wracamy do domu bardziej obecni, bardziej życzliwi, bardziej świadomi i bardziej połączeni – ze sobą i z ludźmi wokół nas.

Miało być krótko na temat wizerunku, publikowania zdjęć z warsztatów w social mediach, a dzięki głębszym refleksjom po warsztatach powstał cały Manifest Żywej Jogi – tego w co wierzę i propaguję !!!
Ze wszystkich filarów życia relacje są najważniejsze – tak mawia mój oświecony Mistrz Shri Swami Vivekananda !!!
Możemy stracić materię, zdrowie fizyczne, psychiczne, emocjonalne i żyć dalej. Ale kiedy tracimy relacje, tracimy wszystko !!!

Wierzę, że uzdrawiamy się dużo szybciej w polu grupy.
W spojrzeniu, które nie ocenia.
W uścisku, który niczego nie oczekuje.
W śmiechu, który płynie z brzucha.
We łzach, których nie trzeba ukrywać.
W ciszy, którą można dzielić z drugim człowiekiem.
Dlatego tworzę przestrzenie, w których można być prawdziwym.
Doskonałym w swojej niedoskonałości.
Nie zawsze silnym. Nie zawsze uśmiechniętym.
Po prostu… sobą we wszystkich swoich odcieniach i kolorach.
Jeśli po zajęciach ludzie zostają jeszcze godzinę, żeby rozmawiać…
Jeśli podczas wyjazdu spontanicznie się przytulają…
Jeśli po warsztatach wracają do domu z nowymi przyjaźniami…
Jeśli czują, że znaleźli miejsce, do którego chcą wracać…
To wiem, że wydarzyło się coś znacznie ważniejszego niż dobrze poprowadzona praktyka jogi.
Bo moim celem nie jest nauczyć ludzi wykonywać piękne asany.
Moim zadaniem jest przekazywanie mądrości Oświeconych Mistrzów – Joginów, którzy zostali samozrealizowani. Pragnę przypominać, że najpiękniejszą praktyką jest bycie człowiekiem i cieszenie się żywym życiem.
Takim prawdziwym. Z otwartym sercem.
Jestem ogromnie wdzięczna wszystkim uczestnikom, którzy pozwalają mi pokazywać te chwile. Którzy nie wstydzą się swojego śmiechu, łez, wzruszenia czy spontanicznej radości. Dzięki Waszej otwartości inni mogą zobaczyć nie reklamę, lecz prawdziwe doświadczenie.
Oczywiście zawsze publikuję zdjęcia wyłącznie za zgodą uczestników. Każdy podpisuje regulamin i wyraża zgodę lub nie przed warsztatami.
Były też w przeszłości osoby, które wolały pozostać anonimowe, nie chciały pokazywać swoich twarzy, chowały się przed światem. Część z nich odeszła, inni po latach przyznali mi rację, że ten lęk był w nich, że bali się życia. Każdy ma swoją historię, własne granice i własny moment gotowości i trzeba to uszanować.
Tym bardziej doceniam tych, którzy mają odwagę pokazać światu swoją prawdziwą twarz.
Nie tę idealną. Nie tę z filtra.
Ale tę uśmiechniętą, zapłakaną, zamyśloną czy rozpromienioną.
Bo właśnie w niej mieszka żywe życie.
W świecie, który coraz częściej tworzy sztuczne obrazy, chcę pozostać wierna temu, co autentyczne.
Sztuczna inteligencja potrafi stworzyć zachwycający obraz.
Może napisać piękny tekst. Może wygenerować twarz, która nigdy nie istniała.
Ale nie potrafi stworzyć prawdziwego wspomnienia. Nie potrafi wygenerować zaufania. Nie potrafi zaprogramować czułości.
Nie potrafi sprawić, że po zajęciach ludzie spontanicznie się przytulają, śmieją i czują, że znaleźli swoje miejsce.
To rodzi się tylko między ludźmi.
Dlatego wierzę, że w dzisiejszym świecie największym luksusem staje się autentyczność.
Nie perfekcja. Nie idealny wizerunek. Ale odwaga, by być sobą.
Nie buduję społeczności wokół jogi.
Tworzę przestrzeń, w której ludzie przypominają sobie, jak być sobą ze sobą – razem w jedności.
Zapraszam ich do odkrywania siebie.
Do spotkania z drugim człowiekiem.
Do życia z większą uważnością, czułością i odwagą.
Bo najważniejszą pozycją jogi nie jest żadna asana.
Jest nią otwarte serce – duch Bhakti – miłości i oddania dla Boga, tej najwyższej Inteligencji.
Jeśli szukasz tylko ćwiczeń – znajdziesz wiele miejsc.
Jeśli jednak tęsknisz za autentycznością, za wspólnotą, za oddechem, za czułością, za żywym spotkaniem z drugim człowiekiem i z samym sobą – z całego serca zapraszam Cię do naszej przestrzeni PASYA – Sztuka Życia w Harmonii
Nie obiecuję perfekcji, siódmych potów, ani komfortu.
Obiecuję prawdziwość i uważność.
Nie obiecuję, że nauczysz się najtrudniejszych pozycji, robienia szpagatu, czy stania na głowie.
Obiecuję, że stworzymy przestrzeń, w której będziesz mógł lub mogła być sobą, wzrastać w swoim tempie, wychodzić ze strefy komfortu.
Bo właśnie tak rozumiem jogę. Nie jako zestaw pozycji.
Ale jako drogę – bycie w procesie samopoznania.
Ścieżkę powrotu do siebie, do swojej pierwotnej natury.
By jako dusza indywidualna połączyć się ostatecznie z Duszą Najwyższą.
Mata jest tylko początkiem.
Prawdziwa joga zaczyna się wtedy, gdy otwieramy przestrzeń serca i w każdej istocie żyjącej widzimy Boskość ![]()
Z miłością i wdzięcznością dla moich uczniów ![]()
Divita